• Wpisów:46
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 00:54
  • Licznik odwiedzin:1 673 / 1419 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


"Elena"

Obudziły mnie, krzyki dochodzące z dołu. Katherine i Kim spały, więc po cichutku zeszłam na dół. Schowałam się za drzwiami, do piwnicy i słuchałam.

-Co to ma byc?- spytała Sage.

-Co?- spytał, zmieszany Damon.

-Dobrze wiesz, co. To, że całujesz Elenę i mówisz jej, że ją kochasz- kłóciła się Sage.

-Bo, ją Kocham. Bardziej niż ciebie- powiedział, siedząc na kanapie i pijąc burbona.

-Wiedziałam, że tak powiesz. Więc nici, z naszego ślubu. Zrywam zaręczyny- powiedziała, rzucając w niego pierścionkiem i wychodząc.

-------------------------------------------------

"Elena"

Weszłam do salonu, nalałam sobie trunku i uśiadłam na kanapie obok Damona.

-Przykro mi- powiedziała.

-Podsłuchiwałaś?- spytał Damon.

-Nie, na górze było was słychac.

-Aha, a tak szczerze mówiąc, mi nie jest przykro.

-Dlaczego?- spytałam, nalewając sobie, kolejna porcje trunku.

-Bo cię Kocham- powiedział.

-I...tylko dlatego, zerwała z tobą? Tylko dlatego...przekreśliłeś ten cały związek?-spytałam.

-Tak, ona się dla mnie nie liczy...Tylko ty, się liczysz- przy ostatnich słowach, spojrzałem jej prosto w oczy i zacząłem ją całowac.

"Elena"

Pocałował mnie, tak długo od tamtej pory czekałam na ten moment. Podobało mi się to, jak przez ten czas, Damon o mnie walczył, i teraz mi się podoba to, jak mnie całuje. Oddawałam wszystkie jego pocałunki. Oderwaliśmy się i powiedziałam mu: Kocham Cię, Damon

--------------------------------------------------

U Kim w pokoju

-Gdzie Elena?- spytała Kim.

-Nie wiem. Może poszła do domu.

--Kim zaczęła podsłuchiwac.--

-Nie, Elena jest w salonie, z Damonem- powiedziała Kim.

-Skąd wiesz?- spytałam.

-Bo, ich słyszę- powiedziała Kim.

-Jak to?- ździwiłam się.

-No tak, jestem wampirem...ale, nie zmienia to naszej przyjaźni?- spytała Kim.

-Oczywiście, że nie- powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę.

-Idę, się wykąpac- powiedziała Kim.

-Ok- powiedziałam i zeszłam na dół.

--------------------------------------------------

-Pogodziłaś się?- spytała Kat.

-Tak

-Jak słodko, a jego narzeczona?- spytała, nie zwracając uwagi na Damona.

-Nic dla mnie nie znaczy. Teraz kocham tylko Elenę- powiedziałem uśmiechając się do Eleny.


-A ty, Eleno? Kochasz go?- spytała Katherine.

-Tak, ok muszę iśc po Jeremiego- oznajmiłam.

-Odwiozę cie- zaproponował Damon.

-Nie trzeba

-Ależ trzeba- ciagnął nadal Damon, i wyszli.

--Damon, otworzył Elenie drzwi, od auta i sam wśiadł do środka. Ruszyli.

-Gdzie mam jechac?

-Do Boonie. Znasz ją?

-Tak, znam wszystkich w Mystick Folls

-Od, kiedy?

- 3 miesiące

-Czemu, was roździelono?- spytałam.

-Wiesz, gdy miałem 6 lata. Mama była w ciąży z Kim. Tata, nie chciał córki. Więc odszedł i zabrał nas ze sobą do Nowego Orleanu.

-A, twoja mama?

-Została, z KIm w Mystick Folls i za to jej dziękuje- powiedziałem uśmiechając się.

-Za co?

-Że, tu została

-Dlaczego?

-Bo, wróciłem do niej i poznałem ciebie- pocałowałem ją w usta- Jesteśmy już na miejscu.

--Elena wyszła z auta i poszła po Jeremiego. Damon został w aucie.--

-Hej, Eleno- przywitała się Boonie.

-Hej, jest Jeremi?

-Tak, Jeremi!!- po chwili zszedł z góry.

-Jedziemy, już do domu. Zbieraj się- powiedziałam.

-Jedziemy?? Czym??- spytał ździwiony Jeremi.

-Z Damonem- wyprzedziła Elenę, Boonie.

-Tak. Czeka w aucie- Jeremi pocałował Boonie i wyszli.

-Co, ty tu robisz Damon?- spytał Jeremi.

-Już się, na niego nie gniewam- powiedziałam.

-I staram się naprawic, to co zepsułem- powiedziałem, spoglądając na Elenę.


-Jeremi, złapał się za głowę, przez resztę drogi nie odzywaliśmy się do siebie. Podjechaliśmy pod dom, Damon oczywiście otworzył mi drzwi. Jest prawdziwym dżentelmenem.

-Eleno, ja muszę już jechac, ale jeśli chcesz przyjadę wieczorem?- spytał, całując Elenę.


-No pewnie, że chcę. Bądz o 20- i rozeszli się.


"Damon"

Pojechałem, do domu. Wszedłem, zdjąłem kurtkę, nalałem sobie burbonu i usiadłem na fotelu. Po chwili, weszli Stefan razem ze swoją żoną Andie.


-Hej, Damonie- powiedziała Andie.

-Witajcie

-Co ty, taki szczęśliwy?- spytał Stefan.

-Udało mi się, naprawic kontakty z Eleną.

-Jak to? Przecież była wściekła na ciebie?- spytała Andie.

-Mój urok osobisty.

-I co, udało się?- spytał Stefan.

-Tak, jadę dzisiaj do niej na 20- opdowiedziałem.

-Na noc?- spytała Andie.

-Oczywiście...ale, nic na śiłe

-Damon, jak zawsze spokojny- powiedział Stefan.

-To ostatnia Petrova. Trzeba się zabawic po królewsku- powiedziałem i wszczy wybuchli śmiechem.

-Ostatnie, muszą byc najlepsze w łóżku- powiedział Stefan.

-Jeszcze tego, nie sprawdziłem. Ale spokojnie, niedługo to zrobię

-A ty Stefanie, wogóle nie sprawdzisz- powiedziała Andie.

-Nie, bo ja jestem ci wierny- powiedział młodszy z braci i pocałował swoją ukochaną.

-Wiesz Damonie...ja, nigdy nie ukrywałam, że nie lubię Sage.

-Wiem, ale to mnie nie obchodzi. Dobra ja muszę się wystroic...Mam randkę- powiedział, pomachał nam i poszedł do pokoju.


"Damon"

Zostały mi, jeszcze 2 godziny. Więc poszedłem się wykąpc. Ożeźwiłem się, potem ubrałem się. Gdy wychodziłem z domu, była 19:20. Postanowiłem, że pojadę do sklepu, po jakiś prezent. Jechałem tak ok. 5 minut. Podjechałem pod sklep i wysiadłem. Wszedłem do sklepu, wszystkie obecne panie wzdychały na mój widok. Uwielbiałem to. Kupiłem białe różę i czekoladki. Mam nadzieję, że spodobają jej się. Poszedłem do kasy i pojechałem do Eleny. Gdy byłem, pod jej drzwiami, była równa 20. Otworzyła mi...ona...

-Witaj, Damonie- powiedziałam uśmiechając się- widzę punktualny jesteś.

-Witaj, starałem się- rzuciłem mój najpiękniejszy uśmiech i podałem jej kwiaty i czekoladki.


-Dziękuje- odpowiedziałam i włożyłam kwiaty do wazonu z wodą.

-Jesteś sama?- spytałem.

-Nie, jestem z Katherine- odpowiedziałam.

-A Jeremi?

-Poszedł z Tylerem i Mattem do GRILA

-Aha, długo wrócą?- spytałem

-Pewnie nad ranem- zaczęłam się śmiac. Nagle Katherine zeszła z góry.

-Hej, Damon- powiedziała Kat, z mina jakby przed chwilą zjadła cytrynę.

-Hej, co tam u ciebie? Gniewasz się na mnie?

-Dobrze, ale daj mi spokój...Eleno, Kim dzisiaj do nas wpadnie.

-Dobrze, a o której?- spytałam.

-Ok 23- powiedziała Kat, ubierając kurtkę.

-Zapowiada się imprezka- powiedział Damon.

-Nie, tylko spotkanie. Imprezka będzie pojutrze, na jej urodzinki. Dobra, to ja lecę po Kim. Wrócę z nią, za 3 godziny...Mogę, zostawic Cię z nim?- spytała Katherine, przy ostatnich słowach, spojrzała na Damona.

-Tak- odpowiedziałam.

-Przecież, jej nie zjem- powiedział Damon.


-No, nie byłabym tego pewna- odpowiedziała Kat i wyszła.



"Elena"

Poszłam, do swojego pokoju. Za mną, podążył Damon. Położyłam się na łóżku, a on obok mnie.


-Ty, na serio mnie kochasz?- spytałam.

+%2815%29.jpg

-Tak, ponad wszystko-odpowiedziałem i zacząłem całowac ją po szyji, schodząc niżej.



Robiliłem to jeszcze kilka minut i zasnęliśmy wtuleni w siebie.

SPOILER: Damon zabierze gdzieś Elena i będzie miał kontrolę rodzicielską hehe przed wyjazdem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 


-Oj, przepraszam- powiedziałam, wychodząc i uśmiechając się.

-Nic, nie szkodzi...ale wielka kolejka, raczej wyjdę- powiedziała kobieta.

-Ja też, nie skorzystałam

-Jestem Sage, a ty?

-Elena, miło mi

-Może, poszłabyś ze mną i moim narzeczonym, na kręgle?

-Nie, lepiej nie

-A, to czemu. Nie lubisz, kręgli?

"Elena"

Już, miałam powiedziec, że nie lubię jej narzeczonego, ale się powstrzymałam"

-Nie, tylko za bardzoo...nie mam czasu- powiedziałam, po czym podeszła do nas Katherine.

-Hej Eleno, idziemy?- zapytała Kath

-Tak, już. Dziękuję, za zaproszenie- powiedziałam.

-Może, następnym razem- zaproponowała Sage.

-Dobrze, pa- powiedziałam i poszłyśmy z Katherine do wyjścia. Tam, spotkałam Damona, który zastawił mi dzwi. O dziwo, Sage nigdzie nie było.

-Witaj Eleno- powiedział Damon, uśmiechając się do mnie.

-Taa, hej- odpowiedziałam, bez emocji.

-Nie możesz, mnie unikac

-Mogę- odpowiedziałam, próbując wyjśc.

-Przestań

-Czemu? Ty mnie, okłamałeś. Masz narzeczoną, mam prawo cię unikac- powiedziałam.

-Ale, ja cię kocham. Ona, nic już dla mnie nie znaczy

-Fajnie słyszec, ale przykro mi pa pa- oddalałam się, razem z Kat. Słyszałam tylko, krzyczącego Damona, że mnie kocha.


"W drodze"

-Niby, mnie kocha a okłamał i jeszcze jest z narzeczoną- powiedziała Elena.

-Żal mi go, totalny debil- odpowiedziała Kat.

-Ok, nie myślmy o tym

-Wstąpimy, do sklepu, ok?- spytała Kat.

-Ok, a po co?- teraz, spytałam ja.

-Po balony- weszłyśmy do sklepu, kupiłyśmy 1000 balonów i wyszłyśmy.

-I, kto to wszystko napompuje?- spytałam.

-Pompka do rowera. Po to ją, wymyślono, prawda?- powiedziała Kat i zaczęłyśmy się śmiac.

--Wróciłyśmy do domu, była godzina 21. Więc wykąpałyśmy się i poszłyśmy spac.--

"Elena"

Obudziły mnie koszmary, była 2 w nocy. Cała byłam, w pocie. Szybko pobiegłam do Katherine i położyłam się obok niej. Nawet, nie zauważyła.



Następnego dnia


"Damon"

Obudził mnie, straszny głód. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się żywiłem. Obudziłem, swoją ukochaną całusami w szyję i zaproponowałem jej wspólne śniadanie. Sage się zgodziła, poszłam do łazienki i kilka minut później wyszliśmy. Moja ukochana, jest dla mnie najważniejsza. Kocham ją, ponad wszystko. Nie mogę, się doczekac kiedy powiemy sobie tak. Przez tą debilkę, Petrove narazie sobie mogę pomażyc.


"W drodze"

-Gdzie idziemy?- spytała, moja ukochana.

-Może, do parku?- zaproponowałem.

-Doskonale, tam jest najwięcej takich...a więc, jak? Ta sama, historyjka?- spytała Sage.

-Ta sama- odpowiedziałem i rozeszliśmy się. Podszedłem, do jednej dziewczyny, która siedziała na ławce.

-Hej, mogę się dośiąśc?- spytałem, posyłając jeden z najlepszych uśmiechów.


-Oczywiście- odpowiedziała, smutna.

-Taka, piękna dziewczyna i smutna?- spytałem.

-Zerwałam z chłopakiem

-A, to czemu? Jeśli, można wiedziec?

-Nie podobał mi się- odpowiedziała.

-To, czemu jesteś smutna?- spytałem.

-Bo, zmarnowałam na niego 2 dni, a może, ty będziesz moim chłopakiem hmm?- spytała i przybliżyła się do mnie.

-Oczywiście- i poszliśmy, się przejśc. Doszliśmy, do głębi lasu. Oparłem ją o drzewo i całowałem. Dotarłem do szyji, muskałem ją, ona jękała. Podobało mi się to, jak dziewczyny okazują rozkosz, będąc ze mną. Wgryzłem jej się w szyje i wypiłem całą krew. Zabiłem ją


Zakopałem jej ciało, głęboko w ziemi i poszedłem do Sage, gdyż robiła to samo co ja.


-Kochanie, najedzony jesteś?- spytała moja ukochana.

-Nie, a ty skarbie?- spytałem.

-Tak, troszkę

-Wytrzymamy, w domu przyniosę torebeczki- powiedział i się uśmiechnął.

-Ok- i poszliśmy do domu.


Dom Petrove


-Eleno, wstawaj jest 10, a o 16 przyjeżdzają znajomi, pamiętasz?- powiedziała Katherine.

-Tak

-Ja, idę się wykąpac i ubrac- powiedziała Kat.

-Ok, ja też wstaje i zrobię nam śniadanie- powiedziałam i wstałam z łóżka. Zeszłam na dół i robiłam kanapki. Nagle, ktoś zapukał do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam....Alaricka.


-Hej, Eleno. Mogę??

-Pewnie, właśnie zrobiłam kanapki. Chcesz?- spytała, kierując się do kuchni. Alaric usiadł na kanapie.

-Nie, dziękuję. A, gdzie Katherine i Jeremi?- spytał Alaric.

-Jeremi jest u Boonie- powiedziała Katherine, schodząca ze schodów- Hej

-Hej. Dobrze sobie radzicie, jak nie ma Jenny?- spytał Alaric.

-Doskonale- odpowiedziały.

-Ja, idę do łazienki. Zaraz wrócę- powiedziała Elena.

-Ok
------

-Co tam u ciebie?- spytała Katherine.

-Dobrze, jestem nadal nauczycielem historii- odpowiedział.

-To, po wakacjach...będziesz nas uczył?- spytała.

-Tak, będę i boje się tego

-Dlaczego?- spytałam.

-Bo, nie umiem was opanowac

-Zmieniłyśmy się- powiedziała Katherine.

--Elena schodzi z góry.-- Może ja, ale nie ty

-Eleno! Nie ładnie, swojej siostruni doprawiac rogi- krzyknęła Katherine, i wszyscy wybuchli śmiechem.

-- Elena, usiadła na kanapie, obok Katherine i Alaricka.--

-Alaric, mam pytanie. Znasz, Damona Salvatore?-spytałam.

-Tak, to mój najlepszy kumpel..a co?- odpowiedział.

-A, opowiesz mi coś o nim

-Zajęty jest- powiedział, uśmiechając się.

-Wiem, ale nie o to chodzi. Tylko chce wiedziec- powiedziałam a Katherine tylko się uśmiechała.

-Ok, a więc...Damon Salvatore ma narzeczoną, Sage Leawes. Uwielbia burbona i rugby. Coś jeszcze?- spytał.

-A, jaki jest w łóżku?- spytała Katherine, płacząc ze śmiechu.

-Katherine, opanuj emocje!- krzyknęła Elena.

-Ok ok

-Ok, to ja lecę. Wpadnę niedługo- powiedział Alarick i wyszedł.


---------------------------

--Dochodziła 16. Wszyscy, prawie siedzieli w salonie. Tylko, nie było Boonie i Jeremiego. Lecz, po 5 minutach zapukali do drzwi i weszli.

-Nasze, gołąbeczki już wróciły- powiedziała, uśmiechając się Katherine.


-Katherine!- krzyknął Jeremi.

-Ok. Wszyscy są, więc zaczynajmy- zaproponowała Elena-Spisałam listę, co jest nam potrzebne, a więc balony. Kto, zajmie się, muzyką?- spytałam.

-Ja mogę- zgłosił się Jeremi.

-Ok, teraz alkohol...może Caroline?- zaproponowałam.

-Ok- powiedziała Caroline.

-Tort...może Boonie?

-ok, a jaki?- spytała Boonie.

-śmiejąc się-Z burbonem. Uwielbia go- powiedział Tyler.

-Tak, z burbonem i orzechami- powiedział Matt.

-Ok- powiedziała Katherine.

-Jakieś gry?- spytała Elena- Może Katherine

-Będzie zabawa- odpowiedziała siostra.

-Już się boję, co ona wymyśli- powiedział, łapiąc się za głowę Matt.

-Ok, a przekąski? Może Matt i Tyler- zaproponowała Elena.-Ok, zostało jeszcze zaprośic gości. To ja się tym zajmę. Wy jesteście zaproszeni, jeszcze tylko pozostało zaprośic jej braci.- powiedziałam, głośno oddychając.

-Dasz radę, Eleno- dodali mi wszyscy otuchy.

-Mogę, ci pomóc- zaproponowała Caroline.

-Nie, poradzę sobie. Spokojnie

-Ok, to my spadamy. To, o której się spotykamy pojutrze?- spytał Matt.

-Może, o 10 a o 16 zadzwonimy po Kim- powiedziała Katherine.

-Doskonale- powiedział Matt i wyszli.
----------------------------------------------------------------------------------------------------

-Może, się przejdziemy?- zaproponował Jeremi.

-Ok, tylko ubierzemy kurtkę- powiedziały siostry.

-Ok- powiedział Jer.

-Gotowe- powiedziały i wyszli.


"W drodze"

-Gdzie idziemy?- spytała Katherine.

-Może do Boonie, mnie odprowadzicie- powiedział, uśmiechnięty Jer.

-Nie za długo? Wkońcu, zapomnisz jak wygląda twój pokój- powiedziała Elena.

-Kocham się i jesteśmy razem- odpowiedziałem.

-Ok. To idź- powiedziały, podchodząc pod Boonie.

-Ok, dzięki papa- powiedział idąc do drzwi, machając nam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------

-To, gdzie idziemy?- spytała Elena.

-Wiesz, najbliżej mamy do Kim- powiedziała Kat.

-Ok i tak muszę tam iśc

-Nie masz nic przeciwko?- spytała się Kat.

-To nasza przyjaciółka. Przecież, przez jej brata, nie zawale naszej przyjaźni- powiedziałam.


--Szliśmy, jeszcze 5 minut i byłyśmy na miejscu.--

-Ty zapukaj- poprosiłam Katherine. Ona zapukała, otworzył nam Stefan.

-Hej, jest Kim- spytała Katherine.

-Tak, wejdzcie- powiedział Stefan.


-Ok, to ja pójdę do Kim- powiedziała Katherine, zostawiając mnie samą z młodszym Salvatore. Po chwili, dołączył do nas również najstarszy z braci.

-Chciałabym, zaprośic was na urodziny Kim.

-Urządzacie dla niej imprezkę, jak miło- powiedział z uśmiechem na twarzy Stefan.


-Tak, u mnie w domu pojutrze o 16

-Doskonale, a będę mógł, wejśc do twojej sypialni razem z Tobą- powiedział, uśmiechając się, złowieszczo.


-Nie. Jeśli, chcecie, zabierzcie ze sobą wasze małżonki.

-Ok. Przynieśc coś?- spytał Stefan.

-Może, jakieś filmy

-Ok. Dzięki, że robisz to dla naszej siostry- powiedział Stefan.

-Nie ma za co. Jest moją, najlepszą przyjaciółką

-A ja, co mogę zrobic?- spytał Damon.


"Elena"

Chciałam powiedziec, żeby nie przychodził, ale się powstrzymałam.


-Możesz, po pierwsze przynieś burbona, a po drugie odczep się ode mnie- powiedziałam, próbując go ominąc. Jednak on, zagrodził mi drogę i pocałował namiętnie.

-Ale...ja cię kocham. To się nie liczy?

-Nie, bo masz narzeczoną

-Której, nie kocham

-To czemu, masz jej zdjęcia w salonie?

-...- skrzywiłem twarz, nie wiedziałem co mam powiedziec. Elena poszła na górę.


"Elena"

Gdy, poszłam na górę. Zastałam śpiące dziewczyny. Położyłam się obok nich i sama zasnęłam.



Dalszy ciąg nastąpi....

SPOILER: Elena obudzi się rano, słysząc kłótnie dwóch osób. Podsłucha ich, co zmieni jej dalszy bieg życia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Sorki, że nie dodaje roździałów, ale nie mam za bardzo czasu pisac, poniważ mam dużo poprawek w szkole. Ale jutro i w weekend postaram się dodac ok 6 roździałów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 



"Damon: Uuuu Cherie... Znowu wygrałaś. Mam
nadzieję, że założyłem dobrą bieliznę."
 

 


"Damon: Katherine.
Katherine: Tak?
Damon :Katherine.
Katherine: Tak Damonie?
Damon: Idź do diabła."
 

 


"Elena: Jaki najbardziej lubi rodzaj
Damon: Rodzaj?
Elena:...Krwi...
Damon: Stefan najbardziej lubi krew
szczeniaków, takich z puchatymi uszami."
 

 


"Damon: Czy z czasem bycie tak uczciwym się
nudzi?
Elena: Przestaje być nudne w obecności
psychopatów.
Damon: Zraniłaś uczucia tego psychopaty."
 

 


"Stefan daje krew w szklance Vickie)
Vickie: Co to jest?
Damon: Właśnie, co to? Skunks? Bernardyn?
Bambi?"
 

 



"Elena przychodzi do Stefana - drzwi
otwiera Damon:
Elena: Jest Stefan?
Damon: Tak.
Elena: Gdzie?
Damon: I tobie też dzień dobry, dziewczyno z
misją.
Elena: Jak możesz być tak arogancki i
wygadany, po tym wszystkim, co zrobiłeś?
Damon: A jak ty możesz być tak odważna i
głupia, żeby nazywać wampira arogantem?
Elena: Gdybyś chciał mnie zabić, to już bym
nie żyła.
Damon: Tak, to prawda.
Elena: Ale żyję.
Damon: Jeszcze."
 

 



"Damon i Alaric w domu wampira
Alaric: ale nikogo nie zabijamy...
Damon: zobaczymy
[...]
Alaric zabija wampira
Damon: "nikogo nie zabijamy" twoje słowa."
 

 



"Damon: Mowy nie ma.
Elena: Wysłuchaj mnie
Damon: Nie oddam urządzenia Isobel, żeby je
dała Johnowi, który mnie zabije. Lubię być
żywym trupem."
 

 


"Elena: Damon nic ci się nie stało.? !!
Damon: niee
Elena: daj mi chociaż minutę żeby zobaczyć
czy nic ci nie jest...
Damon; masz 10 sekund, 9..8.. Ric widziałeś
może gdzie zaparkowałem samochód?
Elena: Damon przestań być takim
jaskiniowcem..."
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


"Byłem zły, miałem serce z kamienia, które nie
potrafiło kochać. Przez kobietę, która mnie
zraniła. Nienawidziłem brata bo pomógł mi
zostać potworem, którym nie chciałem być.
Obiecałem mu, wieczną udrękę. I dobrze się
stało ,że tak potoczyło się moje życie....Bo
znalazłem miłość swojego życia."